Łyżwiarstwo szybkie – jakie szanse Polaków na zwycięstwo?

Łyżwiarstwo szybkie do niedawna należało do grupy dyscyplin raczej niszowych. Przez wiele lat jedynym nazwiskiem kojarzonym z lodowym torem było Ryś – Ferens.
Pani Erwina zdobywając trzykrotnie medal z brązowego kruszcu pełniła rolę pionierki w grupie panczenistek. Zabrakło jednak tego najcenniejszego trofeum, jakim jest medal olimpijski. Choć sam udział w igrzyskach niewątpliwie należy uznać za sukces. Wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej każdy sportowiec uznaje za wielkie osiągnięcie. Przy tej okazji należy wspomnieć o innej olimpijce – Zofii Tokarczyk.

Nasze nadzieje na sukces w ostatnich dekadach

Duże nadzieje wiązaliśmy z bardzo utalentowanymi panczenistami przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Czterokrotny reprezentant Polski w łyżwiarstwie szybkim na zimowych igrzyskach – Paweł Zygmunt, wielokrotnie ocierał się o światową czołówkę. Te największe laury zdobywał jednak na poziomie krajowym, czterdzieści razy zdobywał mistrzostwo Polski na różnych dystansach. Z kolei Jaromir Radke po przyzwoitych występach podczas igrzysk w Albertville, uznawany był wręcz za faworyta do medalu w łyżwiarstwie szybkim przed olimpiadą w Lillehammer. Ostatecznie skończyło się na siódmej pozycji.

Talent, a infrastruktura

Polscy łyżwiarze niewątpliwie należą do bardzo utalentowanych, jednak oprócz osobistych predyspozycji potrzeba jeszcze zorganizowanego szkolenia i odpowiedniego zaplecza.
Wszyscy pamiętamy minę zarozumiałego Holendra – Koena Verweija, kiedy strażak z Łowickiej komendy zgarnął mu złoto sprzed nosa na igrzyskach w Soczi. To był pierwszy tak wielki sukces polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Jednak zestawienie holenderskiej hegemoni z pojedynczymi, acz ważnymi sukcesami Polaków pokazały braki w systematycznym szkoleniu i odpowiedniej infrastrukturze.

Budowa profesjonalnego toru w Tomaszowie znacząco poprawiła tę sytuację. Rozgrywane na tomaszowskim torze zawody w ramach pucharu świata wzbudziły zainteresowanie łyżwiarstwem szybkim i zachęciły wielu młodych do uprawiania tego sportu.

Obecnie, największe nadzieje kibiców wyścigów na lodowym torze wiążą się z Natalią Maliszewską, którą nawet przyzwyczajeni do dominacji Holendrzy bardzo doceniają. Zasłużyła sobie na sportowy szacunek wieloma wspaniałymi występami. Tu więc oczekiwania medalowe na ważnych imprezach nie są nieuzasadnione.

Szanse na zwycięstwa mają również nasi panczeniści w startach drużynowych. Przewidywany skład na najbliższe Mistrzostwa Świata, czyli Marcin Bachanek, Artur Janicki, Szymon Pałka i Jakub Piotrowski może powtórzyć miłą niespodziankę, jaka spotkała nas w drużynówce na igrzyskach w Soczi.

Na najbliższe Mistrzostwa Świata Polska wysyła czternastoosobową ekipę i tak naprawdę każdy z jej członków ma szanse na zwycięstwo w swoim biegu. Każdy. Dlatego tak kochamy sport.